wtorek, 27 marca 2012

Rozdział 23.

El zrozumiała że muszę ochłonąć i nie nalegała. Chwilę siedziałyśmy w ciszy, słychać było tylko mój płacz.
-włącz laptopa i zarezerwuj mi pierwszy lot do Londynu – oznajmiłam przyjaciółce
-powiesz mi co tam było ?
-powiem ale najpierw załatw lot.
Eleanor wiedziała że nie żartuję więc posłusznie zabrała laptopa i zarezerwowała lot. Miał być za 40 minut więc musiałam się spieszyć.
-no dobrze, powiem ci teraz co tam było – wybuchłam niekontrolowanym płaczem – „Tak, testy na to wykazują, jestem w ciąży. Nie mów nikomu, szczególnie twojej dziewczynie.” – zacytowałam i zaczęłam jeszcze bardziej płakać
Znów nastąpiła cisza. Z nerwów zaczęłam krzyczeć, czułam się jakby  milion ostrzy przedziurawiało moje serce.
-to jakieś nieporozumienie … Na pewno by ci powiedział, Hazza taki nie jest.. z resztą sama o tym wiesz
-Caroline … nie znam jej ale z opowiadań wiem że mogłaby to zrobić ! Rozumiesz, zdradził mnie !
- rozumiem, ale nie pojmuję. To na pewno nie jest tak jak myślisz.
Do mieszkania wszedł Lou. Od razu rzucił wszystko i do mnie podbiegł. Nie mogłam wytrzymać napięcia więc wybiegłam. Na schodach zatrzymała mnie El.
-zadzwoń jak dolecisz, co mam powiedzieć Harremu ?
-nic mu nie mów. Nie chcę go znać ! Jak on mógł mi to  zrobić – po chwili namyślenia zbiegłam na dół.
Złapałam pierwszą taksówkę,  która zawiozła mnie na lotnisko. Zgłosiłam się do odprawy i wsiadłam do samolotu. Nie miałam bagaży, nie miałam nic. Nawet komórki przez którą rozmawiał Hazza. Jedyne co zabrałam to portfel.
Lot bez zastrzeżeń, wszystko sprawnie. Nie mogłam iść do domu one direction, wszyscy by zaczęli pytać i mnie zatrzymywać. Nie mogłam też wrócić do mojego domku, Harry pewnie zadzwoni do kogoś żeby mnie zabrali do siebie… o ile zauważy że wyszłam.  Nie wiedziałam gdzie iść… Jedynym miejscem gdzie mogłam zamieszkać był dom Kristen, matki mojej siostry. To nie był zły pomysł, ale Harry mógł mnie tam zlokalizować. Nie miałam innego wyboru więc postanowiłam że zostanę tam chociaż na noc. Kristen przyjęła mnie z otwartymi ramionami, Rose już spała. Wytłumaczyłam  opiekunce mojej siostry wszystko od początku, stanowiła dla mnie wsparcie którego mi brakowało.  Zmęczona wszystkim położyłam się w łóżku, zabrałam książkę z biblioteczki Kristen i zaczęłam czytać. Miałam  do dyspozycji laptopa więc z niego skorzystałam. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to „Megg Brian, dziewczyna Harrego Styles sama wieczorem chodzi po Paryżu ! Czyżby jej opiekuńczy chłopak zawiódł i pozwolił jej na samotne wieczorne spacery ?! „
Tak, mój chłopak. Chyba mój były. Teraz będzie miał dziecko i rodzinę z jakąś babcią starszą od niego o kilkanaście lat. Nie pojmowałam co on w niej widział… Same zmarszczki, charakter też nie najlepszy… Widocznie ma inny gust niż chłopcy z zespołu. Rozmyślanie przerwało mi pukanie do pokoju. Bałam się powiedzieć „kto tam ?”, to mógł być ktokolwiek. Po chwili zamyślenia drzwi same się otwarły.
-Megg ! – wbiegła do pokoju Isabel. – co ty tu robisz ?! Hazza cię szuka, nie wie co robić ! Żeby to tylko Hazza ! My wszyscy cię szukamy ! Ale znam cię i wiedziałam że  możesz tutaj być… Wracasz ze mną !
-nie, nie mogę. Nie wracam nigdzie, teraz to jest mój dom. Przynieś mi rzeczy z domu direction i mojego jak będziesz miała chwilę.
-co się stało ?! – usiadła obok mnie
15 zajęło mi opowiadanie wszystkiego tak jak Eleanor i Kristen. Is nie mogła tak samo jak ja tego pojąć. To nie mogło dziać się naprawdę, tak nie mogło być…
-co mam powiedzieć gdy wrócę ? Powiedziałam że wychodzę na spacer…
-nic nie mów, mnie tu nie ma. Muszę ułożyć życie na nowo… znowu. Nie chcę go znać, chcę żyć tak jakbym nigdy go nie spotkała… dużo mu zawdzięczam ale to nie znaczy że do końca życia mam mu dziękować.
-Ale on ciebie potrzebuje !
- „you need me, I don’t need you…” –miałam przed oczami Ed’a Sheeran’a który zaśpiewał tą właśnie piosenkę na koncercie po którym poznałam Harrego
-masz rację, zrobił źle. Ale nie możesz tak po prostu odejść ! Porozmawiaj chociaż…
-bardzo bym chciała ale nie mogę stanąć z nim w 4 oczy. Zrób to o co cię proszę…
-no dobrze… jutro rano przyniosę ci wszystkie rzeczy. Zamieszkasz tutaj jeszcze kilka dni a później ci przejdzie i wrócisz…
-wrócę?! – krzyknęłam na cały głos – nigdzie nie wrócę ! Może jeszcze  będę wychowywać jego dziecko ?! Nie ma takiej opcji, nigdzie nie wracam.
-no dobrze, mam nadzieję że ci przejdzie więc przyniosę ci te rzeczy.
Zostałam sama. Wróciłam do czytania plotek o gwiazdach i natknęłam się na to czego najbardziej nie chciałam widzieć. Na jednej z popularnych stron widniał nagłówek „ Caroline Flack w ciąży ! Czy jej były chłopak Harry Styles będzie ojcem ?! Co z jego dziewczyną ?!”
Pomimo łez przeczytałam cały artykuł do końca. Było dużo zdjęć na których ewidentnie był zauważalny okrąglejszy brzuch Caroline..
 Usnęłam bez problemów, byłam zmęczona. Jednego dnia lot do Paryża i znów do Londynu.
Rano obudziła mnie Rose rzucająca mi się na szyję. Bardzo się cieszyła że jestem. Powiedziałam jej że pokłóciłam się z Harrym. Zaczynała wchodzić w ten czas więc powinna trochę wiedzieć. Nie za dużo, z umiarem. Była umówiona z koleżankami więc musiała już iść. W drzwiach wyminęła się z Isabel która przyniosła mi torby. Przyszła z nią Danielle. Wiedziała już o wszystkim, Is oszczędziła mi kolejnych łez wyręczając mnie w tłumaczeniu. Siedziały ze mną bez słów, słyszałam tylko bardzo ciche szeptanie. Danielle zebrała w myślach słowa i usiadła naprzeciwko mnie.
-nie możesz tak żyć. I tak nigdy nie zapomnisz…
-mam udowodnić ? Bardzo proszę
-nie masz mi nic udowadniać. Harry jest w Londynie, przyleciał w nocy. Ktoś widział cię wczoraj na lotnisku…
-pieprzone paparazzi… - schowałam twarz w rękach –ale nie muszą wiedzieć że tu jestem. Nie powiedziałyście ?!
-noo… nie. Ale musisz z nim porozmawiać… Im dłużej będziesz do odwlekać tym gorzej… To był tylko sms, nic nie znaczy – wymusiła uśmiech Isabel
-nic nie znaczy ?! Dla mnie to dużo znaczy ! Wszystko z niego zrozumiałam, nie ma nic do wyjaśniania. Dziękuje wam za ubrania, możecie czasem zadzwonić albo odwiedzić. Nic mnie już nie łączy z one direction… z Harrym – rozpłakałam się. Wiedziałam że  nadal go kocham ale widocznie bez wzajemności…
Do pokoju weszła Kristen. Poprosiła dziewczyny o rozmowę. Długo nikt nie wchodził, musiałam czekać.  Po dłuższej chwili weszła do pokoju matka mojej siostry. Usiadła obok mnie, wzięła głęboki wdech i zaczęła mówić
-rozmawiałam z dziewczynami i uzgodniłam że.. na razie nie powiedzą nikomu gdzie jesteś, ja nie będę wpuszczać Harrego i reszty zespołu do domu. Stwierdziłyśmy że musi poukładać swoje sprawy, dobrze wam zrobi rozłąka. Gdybyście się pogodzili a on musiałby rozwiązywać własne problemy nie miał by czasu dla ciebie. A tak przynajmniej doceni co stracił… Czuj się bezpieczna, jak czegoś potrzebujesz możesz na mnie liczyć. Jestem tutaj dla ciebie i mam nadzieję że cię nie zawiodę.
________________________________________________________________________
Losy głównych bohaterów się pokomplikowały... Kolejny rozdział może w piątek. Stwierdziłam że nie będę wymuszać rozdziału i dodawać codziennie. Czasami nie mam weny i wychodzi coś naprawdę tragiczne.. ten napisałam z przyjemnością, słowa same płynęły. I właśnie to lubię, jednak postaram się dodać w piątek rozdział 24. 
Dziękuje bardzo za wyświetlenia i komentarze :) PS. komentarze mogą dodawać niezalogowani. :) 

Love it ^^

7 komentarzy:

  1. Tobie sprawia przyjemność pisanie, a nam czytanie.
    Robi się coraz bardziej ciekawie. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. A to sie pokomplikowało.! Ehh mam nadzieje że się ułozy. Ey mogła byś mnie informować o nowym rozdziale na GG ? 35029706 <3 Z góry dzięki ; *

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje gg: 32289848 :)
      Twitter: https://twitter.com/#!/Natalia_Golyska :)
      Zapraszam ^^

      Usuń
  3. Super. Kochammmm ~! Ale się pokomplikowało. Zapraszam do mnie i jeśli możesz zostaw ślad po sobie. Dziękuję.

    http://chcialabym-byc-obojetna-na-bledy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. podoba mi się :)
    zapraszam do mnie http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń